Miałeś w dzieciństwie wyimaginowanego przyjaciela? Może się znowu przydać.
Ja miałem tak realistycznego, że rodzice zastanawiali się, czy nie zabrać mnie do psychiatry.
Spokojnie. Za chwilę zrozumiesz do czego zmierzam.
Wczoraj rano na spacerze z Luckim włączyłem kamerę.
Nie miałem planu ani tematu.
Po prostu zacząłem mówić, jakbym spotkał starego kumpla, którego dawno nie widziałem.
Zachciałem mu opowiedzieć, co u mnie słychać.
20 minut później wróciłem do domu lżejszy. Nie dlatego, że nagrałem coś genialnego.
Dlatego, że przez te 20 minut nie myślałem o lękach ani niespełnionych marzeniach.
Tylko ja, Lucky, kamera i jakiś niewidzialny przyjaciel po drugiej stronie.
Problem, którego nie nazywamy
Większość z nas chodzi z głową pełną hałasu.
Listy rzeczy do zrobienia, lęk o przyszłość, rozpamiętywanie porażek.
Wiesz, o czym mówię, bo właśnie to budzi Cię o 3 w nocy.
Eksperci doradzają ekspresywne pisanie, dziennik, rozmowę z terapeutą.
Te metody świetnie działają.
Ja odkryłem jeszcze jedną.
Kamera. Albo mikrofon. Cokolwiek, co słucha bez oceniania.
Odkryłem to przypadkiem
Przez lata nagrałem ponad 600 odcinków różnych podcastów i w którymś momencie zauważyłem, że po nagraniu czuję się jakoś lżej.
Spokojniej.
Myślałem, że to zwykła satysfakcja z wykonanej pracy. Ale to coś innego.
Kiedy mówisz do kamery jak do przyjaciela, Twój mózg przestaje być sędzią. Przestaje analizować, układać, cenzurować. Zaczyna po prostu opowiadać.
A opowiadanie to najstarsza forma porządkowania świata, jaką znamy. Starsza niż pismo, starsza niż wszystko, co wymyśliliśmy, żeby radzić sobie z chaosem.
Mikrofon nie ocenia.
Obiektyw nie przerywa.
Masz przed sobą cierpliwego słuchacza, który nie powie „dość”.
Najważniejsza lekcja
Gdy przychodzi decyzja o publikacji, większość ludzi się blokuje:
Co, jeśli wyjdzie słabe?
Co, jeśli ktoś to zobaczy?
A jeśli się wygłupię?
Jest rozwiązanie.
Nagraj i zostaw to w spokoju!
Później zdecydujesz: skasować, wyciąć połowę, opublikować.
To nie ma znaczenia, bo wartość nie leży w pliku, tylko w procesie.
Kiedy dajesz sobie pozwolenie, żeby nic z tym nie robić, znika presja bycia interesującym, mądrym, czy na siłę dowcipnym. Zostajesz tylko Ty i Twój niewidzialny kumpel.
Jak zacząć
Wystarczy telefon. Nagranie głosu, selfie z przedniej kamerki, cokolwiek.
Wyjdź na spacer gdzieś, gdzie nie musisz się tłumaczyć, co robisz.
Włącz nagrywanie i zacznij mówić.
Zasada jest jedna:
Mów tak, jakbyś rozmawiał z kimś, kto Cię lubi.
Nie z publicznością, ale z jedną konkretną osobą, która daje Ci znać, że słucha.
Opowiedz jej, jaki miałeś tydzień.
Co Cię zdenerwowało, zaskoczyło, rozbawiło.
Bez struktury i pointy.
Po kilku minutach zauważysz coś dziwnego. Głos zwolni. Oddech się pogłębi.
Zdania zaczną się układać same, bez Twojego wewnętrznego redaktora.
To jest ten moment.
Bonus, o którym mało kto mówi
Jeśli samo nagrywanie jest oczyszczające, to cały proces twórczy wokół nagrania jest terapią długoterminową.
Siadasz wieczorem do przesłuchania tego, co nagrałeś w ciągu dnia.
Wycinasz ciszę, powtórzenia, miejsca, gdzie się zgubiłeś.
Szukasz tego jednego zdania, które warto zostawić.
Przesuwasz klipy, dokładasz muzykę, równasz dźwięk.
Przez ten cały czas Twoja głowa jest zajęta konkretem.
Nie lękami, czy rozpamiętywaniem.
Jest zajęta rzemiosłem.
Potem wymyślasz tytuł. Piszesz opis. Wybierasz miniaturkę.
Zastanawiasz się, o czym nagrasz następnym razem, bo pomysł sam się podsuwa.
To wszystko są drobne, konkretne decyzje. A drobne, konkretne decyzje są lekiem na większość egzystencjalnego szumu w głowie.
Psychologowie nazywają to stanem przepływu. Ja to nazywam po prostu spokojem.
Trochę jak praca w ogrodzie - nic wielkiego, ale po godzinie jesteś innym człowiekiem.
Dlatego kiedy ktoś mnie pyta, co robię na stres, nie odpowiadam „medytacja” ani „bieganie”.
Odpowiadam:
-Tworzenie!
Wymyślam, planuję, nagrywam, montuję, publikuję i planuję następne. I tak w kółko.
To sposób na życie, w którym głowa ma się czym zająć zamiast samą sobą.
Podsumowując
Nie musisz mieć nic do powiedzenia. Wystarczy, że masz ochotę się wygadać.
Reszta przychodzi sama.
A jeśli z tego wyjdzie kiedyś podcast, artykuł czy vlog, to bonus. Bo prawdziwa robota już się zrobiła w momencie, kiedy dałeś wyjść na zewnątrz temu, co siedziało w Twojej głowie.
Co ostatnio stworzyłem:
🎙️ Lepiej Teraz — kolejny odcinek serii o Tadeuszu Kościuszce. Postać, która wciąga mnie coraz głębiej.
🎙️ Opowieści z Dobrej Treści — wywiad z rodzicami, którzy sami stworzyli szkołę dla swoich autystycznych dzieci. Podcast, który prowadzę dla Fundacji FaniMani.
🎥 Lucky Husky — historia z kleszczem. Vlog z Luckim na pierwszym planie.
🎙️ Radek Budnicki — nowość w moim katalogu. Luźniejsze lekcje, osobiste refleksje i okazjonalne wywiady.
Jeśli próbujesz znaleźć swój sposób na tworzenie, ale ciągle coś Cię blokuje, możemy o tym pogadać.
Prowadzę sesje coachingowe 1:1 dla twórców i ludzi, którzy chcą nimi zostać.
Napisz na kontakt@lepiejteraz.pl






