Samotny Sylwester (dlaczego warto)
Dzisiejszy Sylwester spędzę sam.
Będzie minus 13 C.
Będę stał gdzieś na polu z Luckym i razem będziemy oglądali fajerwerki widoczne daleko nad miastem.
Będziemy sami.
I jest mi z tym bardzo dobrze.
Znasz ten scenariusz?
Jest 30 grudnia i nagle ogarnia Cię lęk.
Nie masz planów na Sylwestra.
Nie masz z kim go spędzić.
Albo masz, ale z ludźmi, których właściwie nie lubisz.
I zaczyna się dramat.
“Co jest ze mną nie tak?”
“Dlaczego inni mają znajomych, a ja nie?”
“Powinienem gdzieś pójść. Na jakąś imprezę. Kogoś poznać. Udowodnić sobie, że moje życie nie jest takie beznadziejne.”
Więc idziesz na imprezę do znajomych znajomych.
Stoisz z kieliszkiem w ręku obok ludzi, których nie znasz.
Udajesz, że świetnie się bawisz.
O północy składasz życzenia obcym ludziom i zastanawiasz się, o której wypada wyjść.
Wracasz do domu i czujesz się gorzej niż gdybyś nigdzie nie poszedł.
Zapomnij o postanowieniach noworocznych
W okolicach Nowego Roku włącza się w nas tryb podsumowań.
I zazwyczaj wypadamy w nich blado.
Nie zarobiłem tyle, ile chciałem.
Nie schudłem.
Nie znalazłem miłości.
Nie napisałem książki.
Nie nauczyłem się grać na gitarze.
Nie, nie, nie.
Patrzymy na swoje życie i widzimy same braki.
A potem patrzymy na cudze życia - a właściwie na ich starannie wyselekcjonowane fragmenty - i czujemy się jeszcze gorzej.
I zaczyna się rozczulanie się nad samym sobą:
jaki jestem biedny, samotny, niewystarczający i do tego nikt mnie nie lubi.
Niepotrzebnie tracisz na to cenną energię.
Memento mori
Za 100 lat Cię tu nie będzie.
Nie będzie mnie.
Nie będzie Twoich problemów, kompleksów, czy Twoich niezrealizowanych planów.
Nie będzie też tego Sylwestra.
Stoicy nazywali to Memento Mori. Pamiętaj, że umrzesz.
I zanim powiesz, że to ponure - pomyśl chwilę.
Jeśli za 100 lat nic z tego nie będzie miało znaczenia, to może już teraz nie ma aż takiego znaczenia, jak Ci się wydaje?
Może to, że spędzasz Sylwestra sam, nie jest tragedią życiową, tylko po prostu faktem?
Może Twoja niedoskonałość nie jest problemem do rozwiązania, tylko częścią bycia człowiekiem?
Dziś wieczorem będę stał gdzieś za miastem na mrozie i patrzył z daleka na fajerwerki
Lucky będzie miał szron na pysku i nie będą go obchodzić moje egzystencjalne rozważania.
Dla niego to będzie po prostu fajny spacer. Zimny, ale cudowny.
Bierz przykład z Luckiego :)
Nie musisz nikоmu udowadniać, że Twoje życie jest ekscytujące.
Nie musisz meldować się na imprezie, by sobie i innym coś udowodnić.
Nie musisz składać życzeń obcym ludziom tylko po to, żeby nie być samemu o północy.
Nie musisz udawać, że Twoje życie jest lepsze niż jest.
Nie musisz rozczulać się nad sobą, że nie jest takie jak “powinno”.
Możesz po prostu być.
Niedoskonały.
Samotny.
Zagubiony.
To nie jest porażka.
To nazywa się „bycie człowiekiem”.
Gdziekolwiek będziesz dziś wieczorem: na imprezie, w domu, sam czy z kimś - wrzuć na luz.
Nie traktuj tego wszystkiego tak poważnie.
Ani Sylwestra.
Ani siebie.
Ani swojego życia.
Polub swoje niedoskonałe życie
Ostatnio rozbawił mnie komik Sam Morril, jak zapytany w programie tv: Dlaczego jest sam? , odpowiedział:
„Jestem jak Republika Dominikany.
Przez pierwsze dni wszystko wydaje się super.
Jednak po kilku dniach zaczynasz dostrzegać większe problemy”
Bądź jak Sam.
Nabierz do siebie dystansu i do swojego niedoskonałego życia.
Wierz mi. Nikt takowego nie ma.
I uśmiechnij się.
W końcu jeszcze tu jesteś!





Sama prawda:) pamietam swoj pierwszy i ostatni „bal” sylwestrowy…… oh my….nigdy więcej:) Problem tylko mam ze Zenek już coraz starszy:))) a i w Zakopanem juz nie grają 😭
Racja na siłę nie ma co szukać znajomych na Sylwestra czy inne okazje, ale z drugiej strony jak ma się "dobrych" znajomych z którymi można fajnie spędzić czas to jednak bycie pośród nich uszczęśliwia, podobno jesteśmy jednak "zwierzętami stadnymi"